|
Za moimi plecami zbierają się szumowiny.
Pomimo tego, że ukryłem je w naszym nowym garnku pod grubą warstwą warzyw, martwy ptak i kawałek równie nieżywego ssaka wydzielają z siebie strasznie dużo syfu. Mam nadzieję, że rosół będzie udany.
-
Środowy wieczór, cztery dni temu. Tata wraca do domu. Klatka schodowa upaprana krwią od wejścia. Z góry zjeżdża winda, a w środku dwóch sąsiadów, ziomów trunkowych – Sąsiad z Góry, młody ok.30 (ojciec w więzieniu od zawsze) i Sąsiad z Dołu, starszy ok.55 (wrócił parę lat temu). Sąsiad z góry z totalnie rozwaloną twarzą wytacza się z windy.
Tata [do Sąsiada z Dołu]: Panie, co się stało? Sąsiad z Dołu: Czepiał się X, kojarzy Pan? [nie pamiętam... Krzyśka, Piotrka ???] Tata: No… Sąsiad z Dołu: No to mu przypierdoliłem. W końcu jestem z 6 Pomorskiej Powietrznodesantowej.
Kiedy usłyszałem tą historię – a może kiedy wchodziłem do bloku, nie pamiętam – poczułem, że mam ochotę na kaszankę.
-
Kaszanka wg. pomysłu przyjaciela chłopaka koleżanki z pracy:
Składniki: Kaszanka Jabłka (koniecznie kwaśne) Cebula Pieprz + Folia aluminiowa
Proces: Nagrzewamy piekarnik na ok. 180 stopni. Na patelni smażymy kaszankę i cebulę (+ pieprz do smaku). W jabłkach drążymy otwory i wyciągamy z nich nasiona (polecam użycie do tego celu łyżki, najlepiej takiej starszego typu z dość ostrymi krawędziami… teraz, gdy nadeszły spokojne i dostatnie czasy, jakieś takie tępe łyżki robią). Kaszankę pakujemy do jabłek i zawijamy całość w folię aluminiową, a następnie wsadzamy do rozgrzanego piekarnika. Pieczemy aż jabłka zrobią się miękkie. Posypujemy dodatkowo upieczoną lub usmażoną na patelni cebulą i gotowe. Zajebiste. |


lol, że tak powiem. ślinę przełknąłem i nie wiem czy na okazję kaszanki że wygląda smakowicie, czy na okazję tego incydentu że taki nieco zaskakujący(?)…
Zgubiłeś pieprz gdzieś, ale rozumiem, że nie pieprzy się jabłek?
(M)
Już uzupełnione. Dziękuję Pani Redaktorko
(P)