Wróciłem z urlopu do pracy i czuję totalne fizyczne niedopasowanie do mojej biurowej przestrzeni. Nikt lepiej nie opisuje tego co właśnie czuję niż on:
Wróciłem z urlopu do pracy i czuję totalne fizyczne niedopasowanie do mojej biurowej przestrzeni. Nikt lepiej nie opisuje tego co właśnie czuję niż on:
Ot, mi się przypomniało, to wrzucę, by łatwo sięgać w razie ochoty. Tatuś to ten chłopak z lewej z ciemnymi włosami (jest tylko jeden poza głównym bohaterem Wojny Domowej) no i śpiewa naprawdę razem z Gąssowskim – w dwugłosach bierze wyższą linie melodii
Khy-khy. Ale to było dawno…
Mój nowy serial, który oglądam pasjami. Ewentualnie też ten: link.
O pewnym mieszkańcu Pałacu Kultury i Nauki, co jest sokołem wędrownym, oraz mieszkańcu Warszewa, co jest bocianem białym. Aktorzy czasem schodzą z planu, zmęczeni publicznością.
UPDATE: Jednak najlepsze są produkcje estońskie o zabarwieniu propolskim: mms://tv.eenet.ee/kotkas
Ostatnio zapijamy się pewną herbatą, której nie tylko smak, ale i opakowanie absolutnie podbiły nasze serca. Przedstawiamy: Rooibos, czerwona herbata afrykańska ze źródła życia, firmy BioFix albo BioFluid a może nawet Admiral Tea. A już na pewno Lwi Potencjał! I ze świata! Wysoka klasa za niską cenę:
Niesamowite, ile wysokiej wagi treści można upchnąć na jednym opakowaniu. Tło już naszego autorstwa, ale wydaje nam się, że doskonale uzupełnia prezentowane opakowanie ;]
Poza tym spieszymy z odpowiedziami na wiele istotnych pytań, które zaprowadziły parę osób do nas, czyli statyyyyy:
1. gdzie kupic bataty?; bataty gdzie kupić?;
- w Almie, albo w Piotrze i Pawle, i w Carrefourze i pewnie w sklepach z orientalną żywnością także (np. pod Halą Mirowską)
2. jakie fajne przepisy blok?
- w bloku można zrobić wiele fajnych przepisów, niestety nie znamy przepisów na sam blok.
3. z czym podac jagniecine?
- z uśmiechem i dumą, jeśli wyszła miękka.
4. co ugotować z batatów
- zupę!! przepis nawet u nas!
5. mleko z miodem na co jest?; mleko z miodem jest dobre na; mleko z miodem na co dobre;
- na gardło.
6. z czego humus?
- z cieciorki.
7. sushi pruszków gdzie?
- niestety nie wiemy.
Ktoś wszedł na czosnkowo wpisując w googla: rozdziewiczanie kaszanką.
Ka-szan-ką!!!
WTF!?
Będzie już zaraz, już za chwilkę opis fajnej kolacji u Agaty, która testowała na nas dania na swoją jutrzejszą kolację rodzinną. Było pysznie. Postaramy się także o przepis i ilustrację fotograficzną procesu i efektu końcowego.
Do czasu pojawienia się wyżej wspomnianych, ogłaszam konkurs:
CO TO ZA MIĘSO:

Co to za mięso?

DOŚĆ JUŻ TYCH WHOOPERÓW I TANICH PIW. Czas na krem z batatów. Rzadko kiedy jestem dumny z moich pomysłów kulinarnych, ale ta zupa jest naprawdę DOBRA.
Składniki
0,5l bulionu z wodorostów (wywar z włoszczyzny, imbiru, chilli i suszonych wodorostów przygotowany mniej więcej tak; jeśli ktoś wie gdzie można byłoby kupić w Polsce takie wodorosty to byłbym bardzo wdzięczny za informację)
3 duże bataty (pokrojone w kostkę)
1 średniej wielkości ziemniak (pokrojony w kostkę)
pół dużej puszki mleka kokosowego
4 ząbki czosnku
1 czerwona cebula
łyżka galangalu (lub zwykłego imbiru)
suszona papryczka chilli
łyżka ghee
sok z połowy limonki
2 łyżeczki sosu rybnego (dla wegetarian – sól)
3 gałązki tajskiej bazylii
Proces
Czosnek, cebulę, galangal i papryczkę chilli podsmażamy na ghee, a następnie razem z drobno pokrojonymi batatami i ziemniakiem wrzucamy do bulionu zmieszanego z mlekiem kokosowym i gotujemy aż wszystko co twarde trochę zmięknie. W międzyczasie drobno siekamy liście bazylii. Miksujemy zawartość garnka. Dolewamy sok z limonki i sos rybny, wsypujemy liście bazylii i mieszamy. Tyle.
(Ku)piłem wczoraj piwo Połczyn Full. Nie pamiętam dokładnie ile kosztowało, ale było raczej z tych tanich. Puszka jak widać dosyć mało efektowna.
Nie daje mi spokoju to piwo – jestem przekonany, że gdybym zapłacił za nie 6zł i byłoby w dobrze zaprojektowanej butelce 0,33l nie byłoby z mojej strony żadnych wątpliwości, że jest to bardzo ciekawe piwo i sratatata, a tak to się zastanawiam co o nim myśleć. Na pewno jest nietypowe. Bardzo gorzkie, ale cholera nie wiem…
Tyle o relacjach między smakiem a marketingiem. Teraz trochę historii.
Jak mówi informacja na puszce Browar Połczyn to „Dawniej: Brauerei C. Fuhrmann”. Browar w Bad Polzin został założony w 1825 przez Carla Fuhrmanna i produkował piwo w takich butelkach, z m.in. takimi etykietkami – 1, 2, 3, 4. Po drugiej wojnie światowej – jak to się elegancko mówi – znacjonalizowany, nie mieścił się już w Bad Polzin tylko w Połczynie Zdroju i rozlewał piwo do butelek z takimi etykietami. Co ciekawe jest na nich to samo logo co przed wojną tylko zmieniono w nim litery z CFP (Carl Fuhrmann Polzin) na PBP (Państwowy Browar Połczyn). Obecnie logo jest już inne, ale grafika na puszce ewidentnie nawiązuje do przedwojennej. Od 2007r. browar dzierżawi firma, która twierdzi, że „je společnost orientována na produkci a export českého piva.”
Jeśli tą historię uznać za lekko zagmatwaną to co powiedzieć o TYM (w skrócie jest to historia ślązaka z niemieckim paszportem pochodzącego z bardzo katolickiej rodziny – z wujkiem o imieniu Piotr i ciotką Małgorzatą, ale już babcią Gertrudą i ojcem o imieniu Manfred – który został pomocnikiem Osamy bin Ladena i zorganizował zamach na synagogę na Dżerbie, w którym w większości zginęli Niemcy. Na koniec po wydaleniu z Arabii Saudyjskiej został aresztowany przez francuskie służby przy współpracy z CIA… )